Jakoś tak się porobiło, że zdrowie mi się posypało, a w czasie kiedy miałam siłę było tyle pracy w ogrodzie że na bloga nie było czasu... może zimą coś podgonię...
Listopadowa jesień jest niewiarygodna...
Magnolia w słońcu...
Ach życie nikt nie wie co komu pisane ... Teraz mi pisane z wyboru życie na wsi... i jest to mój najlepszy wybór. Wreszcie na stare lata jestem spokojna, że nawet jak zdrowie już całkiem klapnie to i tak będę mogła wyjść (wyjechać) z domu bez przeszkód i barier architektonicznych... dookoła cisza spokój... Szczęśliwe moje zwierzaki i my 😌
Po roku czasu kilka fotek z mojego miejsca na ziemi ...