Obserwatorzy

środa, 27 lipca 2016

Ogród I Ośmiorniczki

Teraz mam jedna chorobę i dwie pasje :) ogród i ośmiorniczki... pisać nie będę bo co tu pisać ... każdy kto kocha ogród to wie że nie da się wyjść z domu,żeby tu coś nie skubnąć, tam nie urwać itp
W moim ogrodzie lato ...tyle że mało deszczu ...












No i ośmiorniczki dla maluszków w kraju i za granicą...





 Pozdrowienia dla odwiedzających choc chyba większosć już zapomniała :)

czwartek, 19 maja 2016

Do zobaczenia za jakiś czas :)

Przeniosłam się na wieś i jest mi tu tak dobrze ze nie tęsknię za cywilizacją ( miejskim gwarem, tłumem i szumem samochodów) Mimo, że zdrowie nie ma zbyt wysokich parametrów to jednak, świeże powietrze... zieleń dookoła robią swoje.
W ramach rehabilitacji zaangażowałam się w akcję na FB " Osmiorniczka dla wcześniaka " tekst po angielsku i po Polsku... Całość akcji opisana jest na FB ...
Zapraszam wszystkich do udziału w tej akcji, oraz propagowania jej wśród szpitali z oddziałami neonatologicznymi.PLAKAT MOŻNA DRUKOWAĆ I PROPAGOWAĆ W RÓŻNYCH PLACÓWKACH>>> SZPITALE< PRZYCHODNIA< PASMANTERIE< PLACÓWKI OŚWIATOWE< URZĘDY MIAST I GMIN ...
A to kilka moich ... ośmiorniczek ... pierwsza była dla wnusia, ale on za tydzień kończy rok :)
Pozostałe dla wczesniaczków w Polskich szpitalach, każdy maluch dostaje ośmiorniczkę na własność więc ... moje jak do tej pory są w Rudzie Śląskiej, Bydgoszczy, Poznaniu , a kolejne powstają



Te  4 z przedostatniego zdjęcia polecą ze studentami do Afryki..
Nie wiem kiedy znowu tu zaglądnę... ale tych co szydełko im nie obce, a serce mają ogromne zachęcam do udziału w tej społecznej akcji ... Pozdrawiam i życzę przede wszystkim zdrowia :)

poniedziałek, 7 grudnia 2015

17/2015 Święta tuż, tuż...

Jakoś pomalutku się aklimatyzuję i przyzwyczajam do nowego życia. Zupełna zmiana dobowego rytmu...ale mnie się to podoba... Cisza, spokój i czuje się jak na wakacjach, zapewne jeszcze upłynie trochę czasu nim całkiem wsiąknę w te klimaty... ale do tej pory przeprowadzałam się w życiu kilka razy i nie miałam z tym większego problemu... Ale w tym przypadku muszę chyba przejść przez wszystkie pory roku żeby tak całkiem poznać moje miejsce do życia ;) puki co... jest jeszcze jesień :)

Teraz czekam na mojego wnusia... Leonka... Przyleci do nas lada dzień nasze słoneczko :)
Pozdrowienia dla wszystkich :)


poniedziałek, 12 października 2015

16/2015 Ufff po przeprowadzce...

Dzisiejszy post w telegraficznym skrócie... mam wreszcie internet... ( bez reklamy Polsat LTE) :)
najpierw było pakowanie
Kartony po bananach sprawdziły się na 200% . Potem trzeba było to przewieźć i poskładać w garażu na nowym miejscu... na rozpakowanie mam resztę życia :D.
W kolejne dni trzeba było wykorzystać pogodę, i to ze syn przyjechał nam pomóc zabraliśmy się za najważniejsze prace... My za załatwianie spraw urzędowych, a syn za porządkowanie obejścia i wnętrza tak by poprawić komfort mieszkania... zawsze coś takiego się znajdzie, a to jakiś zamek, a to lampa, a to kontakt do przykręcenia... niby drobiazgi ale jednak. Administracyjno urzędowe sprawy tez zajmują czas... to do gminy, a to do powiatu... dobrze, że odległości nieduże i jest samochód, to jakoś poszło :)

 Pogoda była piękna cały czas więc psiaki korzystały z wolności, a koty przyzwyczajały się do nowego miejsca... są niewychodzące :)

Trawka wykoszona, roślinki poprzycinane.... a tu dzisiaj niespodzianka ... zima wysłała swoją forpocztę... :)
a rano było już biało ...



 

I tak sobie żyjemy... na łonie natury... a natura nam przeplata trochę zimy, troszkę lata :)
Pozdrawiam wszystkich cieplutko z mojego kawałka trawy :)
 A na koniec mój śliczny, kochany wnusio Leonek.

niedziela, 6 września 2015

15/2015 Marzenia się spełniają...

Jeszcze nie mogę się przyzwyczaić do myśli, że nie będę musiała być do końca życia więźniem mieszkania w bloku, że poranną herbatkę będę mogła wypić na ławeczce we własnym ogródku ... w ciszy, spokoju i pełnej symbiozie z naturą...
Po 25 latach mieszkania w blokowisku na 4-tym pietrze /bez windy/ wreszcie mi się udało...i znalazłam swoje miejsce na ziemi :)
W tym poście to tyle... bo muszę jakoś zapakować do kartonów te moje 25 lat życia :)
Pozdrawiam wszystkich cieplutko... wkrótce się odezwę :)

piątek, 31 lipca 2015

14/2015 Wszystko wraca do normy...

Po dwóch miesiącach mogę znowu tu coś naskrobać... pomalutku wraca wszystko do normy. Córka i wnusiu czują się dobrze ... mały Leonek rośnie jak na drożdżach. Ja odchorowałam tą nerwówkę, ale też już pomału się zbieram. Ostatni nawet na prośbę naszego przemiłego listonosza zrobiłam urodzinową karteczkę dla jego znajomej ...
Oprócz tego nadal bawię się w haftowanie krzyżykami... Tym razem nietypowe haftowanie dla syna... (kibica angielskiej drużyny CHELSI) taka mała dekoracyjna poduszeczka. Podobno będzie leżeć w jego samochodzie na tylnej półeczce pod szybą ... oto ta podusia (15cm).

Na koniec mój kochany 2 miesięczny wnusio Leon ... wielkie buziaki dla wszystkich i miłego weekendu :)