Obserwatorzy

sobota, 21 marca 2015

7/15 Pierwszy dzień wiosny...


No właśnie ... kalendarzowa jest, za oknem też słoneczko świeci, trawka się zieleni , pod blokiem kwitnie forsycja, a bez ma zieloniutkie paczki... :)
Święta zbliżają się szybkimi krokami, ale ja jakoś nie mogę wpaść w ten wiosenny rytm :(
Kartek nowych chyba nie będzie w tym roku ... mam jeszcze kilka z ubiegłego roku więc będę się nimi posiłkować...
Jak pozwala mi czas i  zdrowie to pomalutku sobie coś dłubię , ale nic na siłę ... dlatego to co inni zrobiliby w błyskawicznym tempie... ja dłubie powolutku, ale traktuję te moje rękodzieła jako rodzaj rehabilitacji... Żeby bezsensownie nie kręcić palcami... to troszkę wyszywam, troszkę robię na szydełku  i  "rozćwiczam" te moje biedne łapy :) I tak oto tym sposobem powstały uplecione za pomocą szydełka buciki dla mojego pierwszego ... jeszcze nie narodzonego wnuczka :) A jeszcze nie powiedziałam, że w czasie tych robótek modle się o pomyślne rozwiązanie dla mojej córeczki ... mam nadzieje że zostanę wysłuchana :)
Popatrzcie co wyszło z tego mojego chciejstwa zrobienia bucików...
są malutkie ... mają zaledwie 9cm... Kolory wybrała córka... widocznie ma jakiś plan :) mam w planie kolejne... to może wtedy załączę jakiś schemat :)
Poza tym kontynuuję robienie zawieszek na przyszła choinkę :)
i jeszcze wyszyte a nie zrobione ...

I zaczęłam wyszywać piłkę tak zwany Quaker Ball  
Co z tego mi wyjdzie jeszcze nie wiem, ale części już mam przygotowane i co nieco wyszyte 
12 kwadratów, 8 sześciokątów, 6 ośmiokątów ... wyszyć, zeszyć, wypchać i gotowe :) Ale jak mi się uda to na pewno pokarzę :)
Pozdrawiam wszystkich cieplutko i życzę miłego weekendu :)