Obserwatorzy

niedziela, 26 sierpnia 2012

Niedzielny wieczór...

Upały puki co się skończyły... i na dworze chłodniej, nieco deszczyku jest potrzebne i nam i roślinkom. A mnie tak spodobały się koraliki, że wyplotłam chyba wszystkie jakie miałam :). Muszę chyba zakupić nowe, marzą mi się jeszcze kolczyki, długi sznur do zaplatania i wiązania jako naszyjnik, a i kobietki w rodzince już proszą, żeby im coś zrobić. Dla mnie to fajnie... zajęcie bardzo przyjemne, lekkie i ciekawe. Na razie pewnie pozostanę przy tych wielkościach 2 - 3mm i 6 - 8 koralików w obwodzie drobniejsze wymagają większej precyzji, a to w moim przypadku niewykonalne.
To moje wszystkie 3 bransoletki właśnie z takiej wielkości koralików i 6-ciu w obwodzie. Na razie są wiązane, bo nie zakupiłam końcówek, /i tak sama miałabym kłopot z ich zapinaniem/ a sztukę łączenia z zachowaniem rytmu koralików mam opanowaną jedynie teoretycznie :) Na dziś to tyle i pozdrawiam cieplutko wszystkich, którzy do mnie zaglądają.

2 komentarze:

  1. i tak Ci zazdroszczę ze tyle możesz, ja nie mogę wcale brać się za koraliki, i tylko mogę podziwiać, no i nosić oczywiście tez.Są piękne!.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super węże, osobiście najbardziej podoba mi się ta w zielonej tonacji :) I bardzo fajne zakończenie-zapięcie :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za pozostawiony ślad po odwiedzinach na moim blogu i zapraszam ponownie :).